Nasz adres

Duszpasterstwo Akademickie
Węzeł

ul. Kopcińskiego 1/3
90-242 Łódź

tel:
(42) 678 35 22 (wew. 44)

ks. Marian Chalecki
(wew. 23)

ks. Sławomir Piotrowski
(wew. 34)

mail:
wezel@salezjanie.pl

gadu-gadu:
2143848

Węzeł na Facebook Węzeł na YouTube

Polecamy strony

Bezdopingu.bosko.pl Bosko.pl Ap.bosko.pl Suwalki-wilno.salezjanie.pl Salezjanie.pl Dominik.salezjanie.pl


Inne

strona wykonana przez:
BoskoMedia

standardy:
xhtml, css

stronę monitoruje:


a

„Sternik” nr 19(79) Marzec 2007

Agata
O wyższości świąt...

Dodano: 5 kwietnia 2007 | « powrót

Kategorie: refleksja | boże narodzenie | wielkanoc

Każdy mijający dzień, przybliżający nas do Świąt Wielkiej Nocy, implikuje wzrost częstotliwości rozmów o tematyce pseudo świątecznej. Można się o tym przekonać, wsłuchując się w dyskurs, prowadzony chociażby w kolejkach sklepowych. Coraz częściej są podnoszone podczas niego kwestie dotyczące miejsc zakupu jajek, ujednolicania prognoz pogody na świąteczne dni czy też dywagacje nad potencjalną kolorystyką tegorocznej dekoracji Grobu. Z moich obserwacji wynika, że w wypowiedziach tych przejawia się także swoista polemika pomiędzy fanami strojenia choinek a pasjonatami malowania jajek, którzy starają się przekonać oponentów o wyższości własnych preferencji. W tej konfrontacji Święta Wielkiej Nocy, ogołocone z atrybutów w postaci, kolorowych lampek, zapachu zupy grzybowej czy czerwonej czapki św. Mikołaja zajmują drugą lokatę. Argumentacja zwolenników Świąt Bożego Narodzenia opiera się o różnorodne czynniki. Wskazuje się na chronologię wydarzeń, porównanie atmosfery im towarzyszącej, a często także na atrakcyjność wigilijnego menu. To one zdają się być tym momentem roku, który powszechnie traktowany jest jako kulminacyjny, jako punkt odniesienia, od którego i do którego odlicza się dni.

Błędne i niewłaściwe jest moim zdaniem prowadzenie jakiegokolwiek rankingu Świąt roku liturgicznego i proponowanie argumentacji przemawiających na korzyść któregoś z nich.

Byłoby to moim zdaniem przejawem myślenia o tych wydarzeniach w oderwaniu od ich najgłębszej istoty, a także wyrazem niedostrzegania wspólnego kontekstu, jakim jest Historia Zbawienia. Ciężar problemu warto jednak przenieść na różnice w intensywności, z jaką Boże Narodzenie i Wielkanoc są przeżywane. Niepokojące, a tak moim zdaniem powszechne jest, że osoby bywające każdego roku na pasterce, zdumieniem reagują na informację, że istnieje coś takiego jak liturgia wielkosobotnia. Niski stopień świadomości w tej kwestii sprawia, że uczestniczenie w liturgiach Triduum Paschalnego nie jest tak popularne, jakby mogła na to wskazywać ranga wydarzeń, których dotyczą. Często wielkanocne „świętowanie” ogranicza się jedynie do poświęcenia pokarmów, które jest przecież tylko tradycją. Nieobecność na uroczystościach Wielkiego Tygodnia tłumaczymy rzuceniem się w wir przedświątecznych porządków i kulinarnych zmagań. Mimo że nadchodzący czas ze swej natury jest pracowitym, nie można zapomnieć, że Chrystus nie zmartwychwstanie w świątecznych ciastach, koszyku z pisankami czy w umytych oknach. Dokona tego natomiast w ludzkim sercu, odpowiednio na to wydarzenie przygotowanym i świadomie go oczekującym. Rezygnując z zanurzenia się w tajemnicy Wielkiego Tygodnia odbieramy sobie jednocześnie możliwość prawdziwego przeżywania Świąt Zmartwychwstania. Bo trudno przeżywać wydarzenie, w którym się nie uczestniczy.

Inną przyczyną, która moim zdaniem czyni w ludzkim rozumieniu trudnym pełne przeżywanie Świąt Wielkiej Nocy, jest słaba natura człowieka, który ucieka przed wezwaniem do stanięcia w prawdzie, a więc weryfikacją własnego postępowania nie powierzchowną, lecz uwzględniającą dotknięcie spraw najtrudniejszych, najbardziej bolesnych, najgłębiej ukrywanych. Czas Wielkiego Postu to szansa by odważyć się na trudną decyzję „wyjścia na pustynię”, pozostawienia tego, co Boga przesłania, co rozprasza myśli, niezależnie od tego jak z ludzkiego punktu widzenia byłoby to nam drogie i bliskie. Jest to czas szczególnego rodzaju samotności, której człowiek się obawia, a w której tylko może dokonać się jego przemiana. W przypadku Bożego Narodzenia łatwiej może o odwrócenie uwagi, skoncentrowanie się nie na własnym nawróceniu, lecz dodatkach, „błyskotkach”, proponowanych przez przedgwiazdkową komercję, czy udawanie, że Święta te mają jedynie rodzinny, a nie sakralny charakter. Wielki Post i wieńczące go Święta Wielkiej Nocy oczekują od nas wprost- bardzo konkretnych postaw, świadomych decyzji i ich realizowania.

Zmianie ulega także wizerunek Boga. W czasie Adwentu oczekujemy Narodzenia bezbronnego Dziecka, które chcemy ukołysać do snu nucąc kolędę. Wielki Post prowadzi nas przez krwawy obraz Męki Pańskiej. Uczestniczyć w roratach jest łatwiej niż w nabożeństwie Drogi Krzyżowej. Przed Żłóbkiem łatwiej jest uklęknąć niż przed Krzyżem.

Te okoliczności czynią Wielki Post czasem wymagającym, ponieważ wymagająca jest Miłość, która triumfuje nad śmiercią. Wymagająca jest tajemnica Wielkiego Tygodnia i Pustego Grobu. Nie zmarnujmy dni, które oddzielają nas od Świąt i wykorzystajmy je na przygotowanie do dojrzałego i świadomego spotkania ze Zmartwychwstałym Chrystusem. Ważne by zachwycić się wielkością Wielkiej Nocy a nie jedynie smakiem świątecznych mazurków.

Komentarze

Ilość komentarzy: 1 | dodaj komentarz »

  • kom.

    Dodano: 23 sierpnia 2007 18:43:07

    przeczytałem z zaciekawieniem, choć może z dużym opóźnieniem. Jasne, słuszne uwagi.

    Andrzej[alewand@epf.pl]

Dodaj komentarz - pola oznaczone * są obowiązkowe



Duszpasterstwo Akademickie „Węzeł” nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii
zamieszczanych na stronie.
Prosimy o wzajemny szacunek i kulturę osobistą.