Nasz adres

Duszpasterstwo Akademickie
Węzeł

ul. Kopcińskiego 1/3
90-242 Łódź

tel:
(42) 678 35 22 (wew. 44)

ks. Marian Chalecki
(wew. 23)

ks. Sławomir Piotrowski
(wew. 34)

mail:
wezel@salezjanie.pl

gadu-gadu:
2143848

Węzeł na Facebook Węzeł na YouTube

Polecamy strony

Bezdopingu.bosko.pl Bosko.pl Ap.bosko.pl Suwalki-wilno.salezjanie.pl Salezjanie.pl Dominik.salezjanie.pl


Inne

strona wykonana przez:
BoskoMedia

standardy:
xhtml, css

stronę monitoruje:


Szymon Banaszczyk
Kwestia wiary
list od Szymona Banaszczyka - węzłowego wolontariusza misyjnego

Dodano: 2 grudnia 2012 | « powrót

Kategorie: misje | relacje

Witajcie,

cieszę się bardzo z tego naszego kontaktu w ramach Góry Przemienienia. To tak jakbym przez chwilę był z Wami. Po pięciu miesiącach z dala od Polski staje się to już ważne, a przynajmniej częściej myśli się o tym, co dzieje się na drugim końcu świata. Nie o tym jednak dzisiaj chciałbym Wam napisać.


Od pewnego czasu, jak pewnie część z Was wie, pracuję w Oruro, w domu dla najuboższych dzieci. Raz w tygodniu jeździmy do więzienia. W tutejszym systemie prawnym dzieci do 18 roku życia mieszkają w więzieniu wraz ze swoimi matkami, które odsiadują wyroki. Trudno to sobie wyobrazić. To jest trochę tak jakby po kilku latach odnaleźć samotne dziecko w buszu. Na pozór wygląda tak samo. Jest w końcu dzieckiem. Ale na tym podobieństwa się kończą. Duża agresja, niestabilność emocjonalna, że nie wspomnę o tak prozaicznych rzeczach, jak nauka jedzenia. Dzieciaki nie wiedzą że cukierków nie je się z papierkami. W pierwszej chwili to może wydawać się śmieszne. Ale później już tylko tragiczne. Czy ktoś z nich ma szansę? Co zrobią ze sobą kiedy skończą 18 lat? W jaki sposób odnajdą się w świecie po drugiej stronie kraty? Nie znam odpowiedzi na te pytanie, choć szukam ich każdego dnia.

Tu, na misji, muszę pogodzić się z tym, że nie zmienię systemu, że w zasadzie z ludzkiego punktu widzenia mój pobyt tutaj jest bezsensowny. Bo kiedy wyjadę nic się PO LUDZKU nie zmieni. Dzieci dalej będą mieszkać w więzieniu. Dalej po wyjściu z niego będą trafiać do świata przestępczego…. dalej będą niszczyć swoje życie… nie mam władzy i możliwości by to zmienić. Nikt z nas tutaj pracujących jej nie ma.

Po ludzku naprawdę praca misjonarza często jest bez sensu. Kiedy jechałem do Ameryki i jeszcze wcześniej, wiele razy słyszałem o tym, że Ameryka Południowa to przyszłość chrześcijaństwa, że nasza wiara tutaj kwitnie. Dziś kiedy to słyszę, łapę się za głowę. Nie jest różowo. Poznaję misjonarzy, którzy po kilkunastu latach pracy nie dostrzegają żadnych owoców. I znów. Po ludzku… bez sensu. Lepiej spakować się i wracać, bo po co trwonić czas…

Z bardzo prostego powodu. Zaczęliśmy rok wiary. Tylko ta perspektywa może dać nam sens. Gdybym nie wierzył już dawno by mnie tu nie było. Wiara uczy mnie zaufania. W to, że moje posłanie, mój pobyt tutaj ma sens, właśnie ze względu na Jezusa i Ewangelię. Nie myślcie jednak, że jestem wielkim duchowym mocarzem. Wiara dla mnie to zmaganie się każdego dnia… z samym sobą, z rzeczywistością, która mnie otacza… Ksiądz Halik napisał kiedyś o wierze… „co nie jest chwiejne, jest nietrwałe”. Wierzę również w te słowa. Wiara to rzeczywistość o którą trzeba walczyć zawsze. Wchodząc w świat wiary powinniśmy zapomnieć o spokojnym sielankowym życiu chrześcijanina. Wiara dla mnie to ciągłe poszukiwanie, ciągłe odkrywanie… aż do ostatecznego wypełnienia…

Kiedy kończy się dzień, a ja zaglądam do naszej kaplicy przed pójściem spać… szukam w sobie wiary… wiary w to, że sprawiedliwość zwycięży i Ramiro wyjdzie z więzienia, wiary w to, że Omar wyrośnie na porządnego człowieka i że Vico znajdzie pracę i będzie mógł rozpocząć samodzielne życie… tylko w Jezusie, tylko w mojej relacji z Nim odnajduję taki pokój…

Szymon

Komentarze

Ilość komentarzy: 0 | dodaj komentarz »

Dodaj komentarz - pola oznaczone * są obowiązkowe



Duszpasterstwo Akademickie „Węzeł” nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii
zamieszczanych na stronie.
Prosimy o wzajemny szacunek i kulturę osobistą.