Nasz adres

Duszpasterstwo Akademickie
Węzeł

ul. Kopcińskiego 1/3
90-242 Łódź

tel:
(42) 678 35 22 (wew. 44)

ks. Marian Chalecki
(wew. 23)

ks. Sławomir Piotrowski
(wew. 34)

mail:
wezel@salezjanie.pl

gadu-gadu:
2143848

Węzeł na Facebook Węzeł na YouTube

Polecamy strony

Bezdopingu.bosko.pl Bosko.pl Ap.bosko.pl Suwalki-wilno.salezjanie.pl Salezjanie.pl Dominik.salezjanie.pl


Inne

strona wykonana przez:
BoskoMedia

standardy:
xhtml, css

stronę monitoruje:


Agnieszka
Czy potrafię jeszcze czekać?

Dodano: 4 grudnia 2013 | « powrót

Kategorie: adwent

Czy człowiek XXI w. potrafi jeszcze czekać? Czy też pojęcia takie jak tęsknota i oczekiwanie może już dawno wyszły z życia? Takie pytanie zrodziło się kilka dni temu w moim sercu kiedy uświadomiłam sobie, że wkraczam w okres Adwentu, a więc czas oczekiwania… I właśnie wtedy poczułam niepokój, bo z jednej strony naprawdę zapragnęłam przeżyć ten czas inaczej, prawdziwie i w pełni, a z drugiej zdałam sobie sprawę jak trudno jest czekać w dzisiejszym świecie. Przecież jak siedzę to już prawie stoję, kiedy stoję to już idę a jak idę do pracy czy na uczelnię to myślami już tam jestem. I tak cały dzień, szybko, w biegu i „od zaraz”. Bilbordy, reklamy i neony nieustannie ogłaszają „Nie trać czasu…”, „Nie czekaj, zadzwoń…”, „Szkoda czasu na …”. Nie ma czasu aby tracić czas na oczekiwanie. Nawet idąc na przystanek autobusowy czy tramwajowy jak trudno jest powstrzymać się i nie podbiec do nadjeżdżającego autobusu, nawet wtedy gdy tak naprawdę wcale się nie śpieszę. A czy nie mogę poczekać tych 5-7 min? Czy też w sklepie, robiąc zakupy, w kinie czekając na film, w pizzerii po złożeniu zamówienia, za każdym razem tak trudno jest oczekiwać…
A życie duchowe? Tu sytuacja jest chyba jeszcze trudniejsza. Jednym z dobrych przykładów, który od razu przychodzi mi do głowy, kiedy zaczynam myśleć o tęsknocie i oczekiwaniu jest pewna moja spowiedź. I nie chodzi o sam fakt, ale właśnie o moją niecierpliwość i potrzebę „na teraz”. Jakiś czas temu, kiedy zdecydowałam się na kolejny krok ku nawróceniu, po pracy, oczywiście po dniu pełnym zabiegania, wybrałam się do jednego z kościołów w moim mieście, niezupełnie przypadkowego, ale wybranego w lekkim pośpiechu. I kiedy weszłam do środka, po chwili modlitwy byłam już gotowa. No i tu pojawił się problem bo spowiedź, owszem jest codziennie, ale dopiero od godziny 17.30, a była 16.30… Pierwsza myśl „Trudno. Następnym razem. Przecież nie mam czasu”. Ale po chwili zrozumiałam, że może właśnie przez tę sytuację Bóg chce mi przekazać, że kiedy On czeka na moje nawrócenia, to trwa to czasem tygodnie, miesiące… A czy ja zaczekam na jego przebaczenie godzinę?... 
No właśnie, jak przeżyć i naprawdę doświadczyć oczekiwania nadchodzącego Pana w ciągu tych zaledwie czterech tygodni Adwentu? Jak nie wpaść w wir zakupów, porządków i prezentów? Myślę, że nie ma innej drogi jak tylko podejmując trud. Bo oczekiwanie wcale nie jest łatwe. Zawsze pojawi się lęk, niecierpliwość i myśl „Trudno. Następnym razem. Przecież nie mam czasu.” Ale czyż nie większa jest radość im większy wysiłek ją poprzedza? I może wcale nie chodzi o to by podejmować próby i zmagania dietetyczno-kulinarne, odmawiając sobie kawy, cukru czy słodyczy. Może dużo trudniej byłoby „zacząć coś robić”?  Choćby wstać wcześniej i iść na roraty? Może zdjąć z półki czasem lekko zakurzone Pismo Święte? A może po prostu uśmiechnąć się czasem do sąsiada czy tez ustąpić miejsca w tramwaju… 

Komentarze

Ilość komentarzy: 0 | dodaj komentarz »

Dodaj komentarz - pola oznaczone * są obowiązkowe



Duszpasterstwo Akademickie „Węzeł” nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii
zamieszczanych na stronie.
Prosimy o wzajemny szacunek i kulturę osobistą.